Posts

Mandat, próba ognia i zakupy

 Odpowiadając na pytania spod ostatnimi postami... Młodą wciągnęła tak Negrońska. Imho to nie jest seria dla nastolatek (bardzo wulgarny, rynsztokowy język, erotyka, narkotyki itd.), ale też nie siedzę pod kamieniem, tylko w branży wydawniczej i niestety to właśnie czytają dziewczynki w tym wieku. Pan z pierwszego filmiku o planowaniu nie powinien się tytułować ekspertem, a już na pewno nie powinien radzić komuś w kwestii planowania życia, skoro wypowiedź w dużej mierze o niczym zajmuje mu dwie i pół godziny. A wracając do meritum... Zarobiłam wczoraj swój pierwszy mandat w życiu... jeszcze nie wiem, jaki, bo strzelił mnie radar, gdy wracałyśmy z Młodą z kina. Nie wiem, czy pamiętacie moje pierwsze wspólne zdjęcie z M - to z fotoradaru? Otóż, gdy wyruszaliśmy w Bieszczady, M. mówi, że czas zrobić kolejne , bo jedyne wspólne mamy z Hiszpanii, a on wie, jak bardzo ja nie lubię zdjęć i ile czasu mu zajęło przekonywanie mnie do tego, że trzeba się dokumentować. Nie minęły trzy minuty, ...

Jak (nie) planować

Image
 Puszczam sobie czasem w tle mądrości z YT. Większość z nich jest absolutnie niewarta puszczania nawet w tle, ale czasami zdarzają się mądre rzeczy.  Zgadnijcie, która jest która :) (wystarczy po kilka minut) Bardzo chciałabym spędzać mniej czasu przed ekranem. Na szczęście na razie praca nad fuszką to praca z fizycznymi książkami. Ale na tym nie zarabiam i jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy nie zarobię. A praca zarobkowa to niestety uważność przy kompie. Chciałabym jednak ćwiczyć to skupienie gdzieś indziej, najlepiej w połączeniu z drobną motoryką, jak dziecko. Fajne było składanie lego w święta (prezent dla M), mamy też puzzle z dziwnymi odmianami pomidorów :D (też prezent dla M), kupiłam metaliczne akwarelki, talentu plastycznego brak, ale może coś z Młodą podłubiemy. Wracam do brania leków, tzn. glucophage i jeśli kiedyś jeszcze postanowię z nich zejść, to proszę wirtualnie zasadzić mi kopniaka w moją potężną zadnią część.  A propos sadzenia... Serce wyrywa si...

Low spend forever

 Przeraża mnie tegoroczne podsumowanie wydatków, ale też i nie dziwi:  zakup mieszkania, przeprowadzka, chęć "odsapnięcia" nie sprzyjają niskiej konsumpcji. Pocieszam się myślą, że zakupy do domu były bardzo przemyślane. W kwestii wydatków na siebie pocieszyć się za bardzo nie mogę, bo uważam, że wydałam za dużo, choć na tle koleżanek z przedmieść wydałam mało. Ale nie chcę być żoną z przedmieścia i nie mam zabezpieczenia w postaci drugiego dochodu w gospodarstwie domowym. Zaczynam więc znów bardziej o tym myśleć i ustalam reguły: zakupy do domu - absolutne minimum, i to z listy - nie mam choćby deski do prasowania, nadal - już od kilku lat - rozważam zakup soda stream, a nowej szczoteczki do zębów (nie ręcznej rzecz jasna) nie mogę kupić od ponad roku. Zakup mopa okazał się porażką i na pewno będę go zmieniać. Plus czeka mnie urządzanie balkonu. zakupy dla siebie - potrzebuję bielizny. I spodni. I butów trekkingowych. Daję sobie całkowitego bana na eksperymentalne produkty d...