Jak (nie) planować

 Puszczam sobie czasem w tle mądrości z YT. Większość z nich jest absolutnie niewarta puszczania nawet w tle, ale czasami zdarzają się mądre rzeczy. 

Zgadnijcie, która jest która :)

(wystarczy po kilka minut)



Bardzo chciałabym spędzać mniej czasu przed ekranem. Na szczęście na razie praca nad fuszką to praca z fizycznymi książkami. Ale na tym nie zarabiam i jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy nie zarobię. A praca zarobkowa to niestety uważność przy kompie. Chciałabym jednak ćwiczyć to skupienie gdzieś indziej, najlepiej w połączeniu z drobną motoryką, jak dziecko.

Fajne było składanie lego w święta (prezent dla M), mamy też puzzle z dziwnymi odmianami pomidorów :D (też prezent dla M), kupiłam metaliczne akwarelki, talentu plastycznego brak, ale może coś z Młodą podłubiemy.

Wracam do brania leków, tzn. glucophage i jeśli kiedyś jeszcze postanowię z nich zejść, to proszę wirtualnie zasadzić mi kopniaka w moją potężną zadnią część. 

A propos sadzenia... Serce wyrywa się do wybierania odmian piwonii i dalii, rozsądek zmusza do czekania, aż pewna sytuacja się rozwiąże (nie po mojej stronie, jestem tylko biernym, zniecierpliwionym obserwatorem). Zajmuję się więc innymi rzeczami, wczoraj w końcu zaczęłam uzupełniać profil na linkedin. Największym wyzwaniem okazało się być przypomnienie sobie, co tłumaczyłam. Katalog BN plus moja pamięć dały mi 25 tytułów, ale to nie wszystko. Są jeszcze przynajmniej trzy książki, ale nie pamiętam ani tytułu, ani nazwiska autorów, a nie mam egzemplarzy autorskich. Ot, skleroza.

Dziś fuszkuję i idę na manicure. Muszę też zrobić zakupy spożywcze - lodówka świeci pustkami, plus na pewno będziemy coś piec i gotować z Młodą.

Comments

  1. Hej! 2,5 godziny Ala. Włączyłam tego pierwszego pana bo bardzo doceniam Twoje pomysły ale nie jestem w stanie być z nim nawet w tle przez więcej niż 10 minut a co dopiero 2,5 h. Wypisz w punktach co wyniosłaś z tej pogadanki. Moje wnioski są takie: odrzuca mnie od gościa, który marzył o czerwonym Ferrari a reklamę szkoły językowej i suplementów prowadzi z tulonego siedzenia samochodu ;) Drugi wniosek to : jestem zajebiście dobra w osiąganiu celów. I tak, zgadzam się że trzeba je spisać głównie chyba dlatego że z czasem zapominamy że jeszcze rok temu to gdzie jesteśmy dzisiaj nie było norma tylko celem. I tak, języka obcego można się nauczyć tak żeby się „dogadać” w 3-8 miesięcy ale przyzwoity poziom to już inna para kaloszy :) nie czepiam się tego celu, chociaż nie wiedze sensu we wkuwaniu słówek innego niż prewencja algzheimera :)

    ReplyDelete
  2. Drugi pan znacznie bardziej przydatny 🥰

    ReplyDelete
  3. A może glina? Ja przez święta lepiłam mini figurki z polimerowej, też słuchając, ale dla przyjemności, nie mądrości - pogadanek o productivity mam wystarczająco dużo w pracy :D

    ReplyDelete
  4. mam postanowienie nie mieć postanowień.

    ReplyDelete
  5. Obydwaj mnie odrzucili, pierwszy od razu i mocno, drugi po chwili. Ale ja jestem antyproduktywna i planuje tyle ile chcę. Tak bardziej lubię z głową w chmurach i co tam mi do głowy akurat przyjdzie...

    ReplyDelete
  6. Niestety nie dałam panu z pierwszego filmiku szansy, bo nie doczekałam do końca tego pierdzielenia o wykorzystaniu energii i motywacji powtarzanego tyle razy, że w połowie odpłynęłam myślami a co wróciłam to mi się flaki przewracały, wszystko mnie bolało dosłownie :D jeszcze nie brałam medi i nie zdzierżę tego, wiec nie ocenię jego porad, dla mnie zdecydowanie lepsza forma przekazu i dynamika w drugim filmiku ;) ale dotrwałam do 2 punktu i cierpliwości mi zabrakło, bo temat planow obecnie mnie nudzi ogólnie więc nie podążyłam, głównie dlatego, że nie miałam też planów na 2025 a jak miałabym spojrzeć na to co nie wyszło - to cały 2025 wiec nie wiem jak wybrać jedną rzecz :D :D Mi się też marzą puzzle, za dzieciaka maniakalnie układałam, teraz mam koty to się przerzuciłam na układanie w telefonie podczas ogladania filmów ;) ale już widziałam fenomenalną składaną matę filcową do układania ;)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Low spend forever