Naprawianie obrazu samej siebie

 W weekend byliśmy w mieszkaniu M., gdzie jest pełno kasztanów w różnych stadiach zasuszenia. M. rzucił hasło, że będziemy ćwiczyć cierpliwość i ustawiać z nich wieże. Po pierwszych próbach uznałam, że moje zniecierpliwienie pozwoli mi ustawić dwa kasztany na sobie. M. mówił, że jego rekord to siedem. Ustawiłam dziewięć.



I to jest typowy dla mnie rozdźwięk między tym, co moim zdaniem potrafię, a co faktycznie umiem.

Zbieram kontent do produktu, który nazywam moim produktem pobocznym. Zbieram i myślę, że nic nie mam. Kupiłam w weekend anglojęzyczny produkt z tego samego segmentu. Zapoznałam się z mniej więcej 1/5. Uświadomiłam sobie, że to pół kartki moich notatek z przykładami i nieśmieszne żarty. Wstydziłabym się to wypuścić i pod tym podpisać, o płatności już nawet nie wspomnę. A ludzie płacą i są zadowoleni - kilkadziesiąt tysięcy dobrych i bardzo dobrych recenzji. Muszę kompletnie zmienić swoje myślenie i zacząć od takiego prostego produktu, zamiast od razu porywać się z motyką na słońce. Podstawa, a później moduły rozszerzeń.

A na razie siedzę w innowacjach technologicznych carabinieri w Chile...



Comments

  1. Anglojęzyczny produkt...brzmi bardzo intrygująco, nie mam pojęcia co to może być. Jakiś ebook? Coś w tę mańkę?

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Low spend forever