Posts

Jak (nie) planować

Image
 Puszczam sobie czasem w tle mądrości z YT. Większość z nich jest absolutnie niewarta puszczania nawet w tle, ale czasami zdarzają się mądre rzeczy.  Zgadnijcie, która jest która :) (wystarczy po kilka minut) Bardzo chciałabym spędzać mniej czasu przed ekranem. Na szczęście na razie praca nad fuszką to praca z fizycznymi książkami. Ale na tym nie zarabiam i jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy nie zarobię. A praca zarobkowa to niestety uważność przy kompie. Chciałabym jednak ćwiczyć to skupienie gdzieś indziej, najlepiej w połączeniu z drobną motoryką, jak dziecko. Fajne było składanie lego w święta (prezent dla M), mamy też puzzle z dziwnymi odmianami pomidorów :D (też prezent dla M), kupiłam metaliczne akwarelki, talentu plastycznego brak, ale może coś z Młodą podłubiemy. Wracam do brania leków, tzn. glucophage i jeśli kiedyś jeszcze postanowię z nich zejść, to proszę wirtualnie zasadzić mi kopniaka w moją potężną zadnią część.  A propos sadzenia... Serce wyrywa si...

Nowy rok

Dla mnie zaczął się dziś. Wróciliśmy wczoraj z gór. Rano poszłam do biblioteki i wypożyczyłam książki do sprawdzenia cytatów w tekście i obejrzałam pół odcinka docusoapu w tym samym celu, M. w tym czasie przywiercił mi karnisz. Wysłałam tekst i zabrałam się do rytualnego sprzątania - zawsze po oddaniu książki robię dzień resetu i sprzątam - dziś wyszło pół dnia: umyłam lodówkę i szuflady w kuchni, które tego wymagały, ułożyłam w szafie i posprzątałam w gabinecie, wyprałam pościel, koce i narzuty. Powinnam jeszcze umyć podłogi, ale wysiadły mi dwie żarówki w części dziennej, więc zrobię to albo po zakupie żarówek, albo jutro, za dnia. A zaraz usiądę do fuszki. Tylko najpierw jeszcze coś tam dla rodziców. I spróbuję dograć termin na tatuaż. Powinnam przymierzyć strój sportowy - w końcu, po półtora roku regularnych ćwiczeń, zainwestowałam w kolorowy zestaw legginsy plus top (w kolorze smerfiastym). Nie chciałam wydawać kasy na ubrania, na wypadek gdybym się zniechęciła, ale dłużej już nie...

Niespodziewanki

Image
 Są takie rzeczy, które nie sądziłam, że się jeszcze wydarzą. Na przykład moje nieczytające dziecko w ferie świąteczne przeczytało 1300 stron. Wciągnęła się w serię młodzieżową poleconą przez koleżankę. Nie jest to coś, co bym rekomendowała, ale sam fakt, że odnalazła radość w czytaniu, bardzo mnie cieszy. Na przykład ja czująca się bezpiecznie w związku. Nie wiem, na ile zadziałał czas, na ile znalezienie odpowiedniej osoby. Ale pomijając ten jeden nadal nierozwiązany temat z sylwestra, czy nawet z nim, mam zupełnie inny komfort niż wcześniej. I zastanawiam się, czy zdołam odkłamać pewne wyobrażenia na swój temat, wdrukowane przez P. Na przykład mój brak kondycji. Wchodziliśmy wczoraj na Tarnicę. Trasę przewidzianą na 3h40 (tzn. wejście) zrobiliśmy w 2h30, w śniegu i raczkach. M mówi, że choćby na podstawie tej obiektywnej wiedzy nie mam prawa mówić, że nie mam kondycji albo że jestem leniwa. I nie mam zakwasów. Albo moje rzekome krzyczenie na wszystkich. Dobra, tu się przyznam, ż...

Low spend forever

 Przeraża mnie tegoroczne podsumowanie wydatków, ale też i nie dziwi:  zakup mieszkania, przeprowadzka, chęć "odsapnięcia" nie sprzyjają niskiej konsumpcji. Pocieszam się myślą, że zakupy do domu były bardzo przemyślane. W kwestii wydatków na siebie pocieszyć się za bardzo nie mogę, bo uważam, że wydałam za dużo, choć na tle koleżanek z przedmieść wydałam mało. Ale nie chcę być żoną z przedmieścia i nie mam zabezpieczenia w postaci drugiego dochodu w gospodarstwie domowym. Zaczynam więc znów bardziej o tym myśleć i ustalam reguły: zakupy do domu - absolutne minimum, i to z listy - nie mam choćby deski do prasowania, nadal - już od kilku lat - rozważam zakup soda stream, a nowej szczoteczki do zębów (nie ręcznej rzecz jasna) nie mogę kupić od ponad roku. Zakup mopa okazał się porażką i na pewno będę go zmieniać. Plus czeka mnie urządzanie balkonu. zakupy dla siebie - potrzebuję bielizny. I spodni. I butów trekkingowych. Daję sobie całkowitego bana na eksperymentalne produkty d...