Niespodziewanki
Są takie rzeczy, które nie sądziłam, że się jeszcze wydarzą.
Na przykład moje nieczytające dziecko w ferie świąteczne przeczytało 1300 stron.
Wciągnęła się w serię młodzieżową poleconą przez koleżankę. Nie jest to coś, co bym rekomendowała, ale sam fakt, że odnalazła radość w czytaniu, bardzo mnie cieszy.
Na przykład ja czująca się bezpiecznie w związku.
Nie wiem, na ile zadziałał czas, na ile znalezienie odpowiedniej osoby. Ale pomijając ten jeden nadal nierozwiązany temat z sylwestra, czy nawet z nim, mam zupełnie inny komfort niż wcześniej.
I zastanawiam się, czy zdołam odkłamać pewne wyobrażenia na swój temat, wdrukowane przez P.
Na przykład mój brak kondycji.
Wchodziliśmy wczoraj na Tarnicę. Trasę przewidzianą na 3h40 (tzn. wejście) zrobiliśmy w 2h30, w śniegu i raczkach. M mówi, że choćby na podstawie tej obiektywnej wiedzy nie mam prawa mówić, że nie mam kondycji albo że jestem leniwa. I nie mam zakwasów.
Albo moje rzekome krzyczenie na wszystkich.
Dobra, tu się przyznam, że nie wiem, jak ja byłam w stanie w to uwierzyć.
Rozmawiałam ostatnio przez telefon z koleżanką, dość długo, bo ponad godzinę. I przysięgam, ona w trakcie tej rozmowy krzyczała na dzieci bardziej niż ja na całą ludzkość przez ostatnie pięć lat. Ja nawet nie mam tendencji do darcia mordy. Ale w to trochę uwierzyłam.
Jeszcze sporo pracy przede mną.
fajnie to czytać, a i przy okazji samej sobie życzyć pozytywów.
ReplyDeleteTY czującą się bezpiecznie w związku = ciepło na sercu :)
ReplyDeleteJa skończyłam moje pierwsze, nieudane małżeństwo, z człowiekiem na którego zupełnie nie mogłam liczyć pod każdym względem, ponad 30 lat temu. I tylko niewiele krócej trwa mój pod każdym względem związek z S. I do tej pory tak bardzo chwytają mnie za serce takie zwykłe niby rzeczy. Takie z zaufaniem związane. Z akceptacją. Z poczuciem, że jestem ciekawa, ładna, zdolna. Bardzo, bardzo dobrze tam u Ciebie teraz się dzieje Ala! 😊
ReplyDeleteA w Bieszczadach cudnie 🤩(mnie w uszach od razu wiatr huczy przy tej fotce)
ReplyDeleteCudownie, bardzo się cieszę! Ps zdradzisz, co tak wciągnęło Młodą? :)
ReplyDeleteBrzmi bardzo dobrze:) dolaczam sie do pytania- co tak wciaga mlodsze pokolenie? U nas w swieta poszlo 200 stron lektury z jekami i zdegustowaniem- choc niby to "thriller polityczny dla dzieci"(wiec zakladalam blednie ze wciagajace)
ReplyDelete