Niewiele rzeczy wychodzi mi w tym roku, ale...

 pomidory nam się udały.

Pierwszy raz wyhodowałam je z nasion. Do uprawiania warzyw wróciłam po kilkuletniej przerwie, spowodowanej rozwodem, licznymi przeprowadzkami i sprzedażą domu. Nie uprawiam swojego ogródka - ziemia należy do Oblubieńca.

Wnioski z pierwszego roku upraw są proste: nadmierny upał im nie służy, miesięczny urlop z dala od szklarni im nie służy. Nadmiar roślin w szklarni może być przekleństwem albo ratunkiem.
Posiejemy ponownie odmiany canestrino, portuguese ibrido i black cherry, odpuścimy rio grande, perun i orange wellington. 
I choć tyle rzeczy jest ostatnio nie takich, jak bym chciała, cieszę się, że mam bukiet kwiatów w ręce i pasikonika na sukience:


Comments

Post a Comment