O gotowaniu
Dziś będzie o jedzeniu. I gotowaniu W zeszłą niedzielę poszliśmy do Francy, na tę rocznicową kolację. Oblubieniec je mało, ale że tego dnia spalił 5000 kalorii (rower), to był głodny jak nie wiem co. No i postanowił też wciągnąć mięso, którego oboje jemy tyle samo, czyli bardzo mało i przygotowanego raczej cudzymi rękoma. Zamówiłam podpłomyka z kurkami, palonymi porami, serem, orzechami itd - świetny, choć spodziewałam się ciasta bez drożdży. M zamówił gęsie żołądki z wiśnią i anyżem - spróbowałam rzecz jasna, nigdy wcześniej nie jadłam, M. twierdził, że na ogół nie smakują tak dobrze. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale na pewno nie czegoś tak dobrego. Do tego jakieś mięso z sosem śliwkowym i ziemniaki pieczone z czymś tam - również świetne. I dopchał się chłop deserem - knedlami ze śliwkami z kardamonem i śmietanką. I tak właśnie lubię jeść - tzn. próbować połączeń, na które sama może niekoniecznie bym wpadła. Ponieważ próbując knedli powiedziałam, jak bardzo lubię kardamon, do...