Posts

Showing posts from September, 2026

O gotowaniu

Image
Dziś będzie o jedzeniu. I gotowaniu W zeszłą niedzielę poszliśmy do Francy, na tę rocznicową kolację. Oblubieniec je mało, ale że tego dnia spalił 5000 kalorii (rower), to był głodny jak nie wiem co. No i postanowił też wciągnąć mięso, którego oboje jemy tyle samo, czyli bardzo mało i przygotowanego raczej cudzymi rękoma. Zamówiłam podpłomyka z kurkami, palonymi porami, serem, orzechami itd - świetny, choć spodziewałam się ciasta bez drożdży. M zamówił gęsie żołądki z wiśnią i anyżem - spróbowałam rzecz jasna, nigdy wcześniej nie jadłam, M. twierdził, że na ogół nie smakują tak dobrze. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale na pewno nie czegoś tak dobrego. Do tego jakieś mięso z sosem śliwkowym i ziemniaki pieczone z czymś tam - również świetne. I dopchał się chłop deserem - knedlami ze śliwkami z kardamonem i śmietanką. I tak właśnie lubię jeść - tzn. próbować połączeń, na które sama może niekoniecznie bym wpadła. Ponieważ próbując knedli powiedziałam, jak bardzo lubię kardamon, do...

Rocznica

Image
pierwsza z wielu, mam nadzieję. I mocno spóźniona - ta prawdziwa przypadła na czas naszego objeżdżania Norwegii. Poświętowaliśmy na randce. Jedzenie we Francy okazało się wybitne, mój mocktail (trzeźwa diva ;) również. Pogoda była zupełnie niewrześniowa - siedzieliśmy w ogródku restauracyjnym, pewnie ostatni raz w tym sezonie w PL, nie musiałam nawet zakładać swetra. Liczę, że takie wieczorne przesiadywanie na zewnątrz jeszcze powtórzymy za parę tygodni w Walencji. 14 miesięcy, to mój drugi najdłuższy związek w dorosłym życiu. A dziś już "szare mydło życia", jak to mawia Oblubieniec. On w dziekanacie, ja z laptopem. Dokończyłam w weekend to najbardziej niedoszacowane zlecenie (10x dłuższe niż pierwotnie zakładano) i wracam do głównego tematu, czyli książki dla rodziców. Na szczęście to dość prosty i przyjemny temat. Wiem, że pracuję za dużo, ale muszę nadrobić czas chorobowy. (tak było krótką chwilę temu w Tatrach Bielskich:)

Wartość sentymentalna

Image
Obejrzałam, film mi się podobał. Od tamtej pory co noc śni mi się to samo: wracam do swojego domu - nie rodzinnego, a tego, który musiałam sprzedać po rozwodzie - i zawsze jestem zdziwiona, że jest tam Z. (nowy właściciel). Zaczynam krążyć po tym domu i jeszcze bardziej dziwię się na widok jego śpiącej żony i piątki ich dzieci. Wychodzę i myślę sobie: o głupi jarmużu, to już nie ta epoka. Ten dom jest ideą, czymś, co nigdy nie istniało i nigdy nie wróci.

Złoto wszędzie

Image
Pogoda jeszcze nie dogoniła tej wakacyjnej z Norwegii. Tam było pięknie, tu jest pięknie. Nie, nie jestem na wsi, zdjęcia przesyła Oblubieniec, jak kiszę się jeszcze w mieszkaniu z przyziemnymi obowiązkami. Tam: Tu: Przygotowania do jesieni idą jednak u mnie pełną parą, bo poza rzeczywistością szkolną, której doświadczam mimochodem, skupiłam się na szafie. Nie chcę przeżyć kolejnego sezonu jako abnegatka - lato jest wyjątkiem, uwielbiam sukienki, mam ich mnóstwo, żulem nie bywam. Obejrzałam więc nawet coś na YT w temacie mody, żeby zresetować mózg, zamówiłam spodnie na zalando i wyprawiłam się do lumpa, gdzie za równowartość obiadu dla dwóch osób obkupiłam się w wełnę: płaszcz, pięć swetrów, plus torebka i apaszka. Poprzednim razem kupiłam wielki wełniany sweter i jeszcze większy wełniany szal. Unikam kupowania wełny nie z drugiej ręki. Odkupiłam połamany bronzer. Obcięłam wczoraj, z drżeniem serca i rąk, kupiony w tym celu za duży trencz, pozostaje go tylko podszyć. Zamiast wydawać ki...

Tańczę, więc jestem

 Zapisałam się na kurs tańca. Hip-hop, po dziesięciu latach przerwy. Wtedy grupa się szybko rozpadła. Obawiałam się, że będę najstarsza i cóż, jestem w pierwszej trójce, ale nie na pierwszym miejscu, głównie dlatego, że namówiłam koleżankę rocznik '80. Sprytnie z mojej strony. Ogólnie jednak średnia wieku bliżej 20. A muzyka... o dziwo z MOJEJ młodości. I najpierw mnie to zdziwiło, a później pogrzebałam w sieci i poczytałam o tym, jak bardzo gen z lubi muzykę z lat 90. i tradycyjne nośniki i już rozumiem. Algorytmy zepsuły radość z odkrywania nowej muzyki i odbierania jej poprzez emocje. Nie całkowicie, ale na takim zwykłym, codziennym poziomie.  Dziwi mnie jednak to, że w pewnym sensie moje pokolenie może okazać się być najlepszym momentem naszej cywilizacji - jeśli trend się nie odwróci, kolejne pokolenia będą już miały niższe iq i nie będą żyły dłużej od swoich rodziców. Dziwnie się czuję wiedząc, że inni mieli gorzej.  Że moje dziecko może mieć gorzej.

Niewiele rzeczy wychodzi mi w tym roku, ale...

Image
 pomidory nam się udały. Pierwszy raz wyhodowałam je z nasion. Do uprawiania warzyw wróciłam po kilkuletniej przerwie, spowodowanej rozwodem, licznymi przeprowadzkami i sprzedażą domu. Nie uprawiam swojego ogródka - ziemia należy do Oblubieńca. Wnioski z pierwszego roku upraw są proste: nadmierny upał im nie służy, miesięczny urlop z dala od szklarni im nie służy. Nadmiar roślin w szklarni może być przekleństwem albo ratunkiem. Posiejemy ponownie odmiany canestrino, portuguese ibrido i black cherry, odpuścimy rio grande, perun i orange wellington.  I choć tyle rzeczy jest ostatnio nie takich, jak bym chciała, cieszę się, że mam bukiet kwiatów w ręce i pasikonika na sukience: